"Michael Corleone przedsięwziął środki ostrożności na każdą ewentualność. Jego planowanie było bezbłędne, zabezpieczenie nienaganne. Był cierpliwy, miał nadzieję, że wykorzysta cały rok na przygotowania. Jednakże nie miał uzyskać potrzebnego mu roku, ponieważ los obrócił się przeciwko niemu i to w sposób najbardziej niespodziewany. Ojciec Chrzestny, sam wielki don, zawiódł Michaela Corleone"
- Mario Puzo, "Ojciec Chrzestny"
- Mario Puzo, "Ojciec Chrzestny"
Tak, w życiu da się zaplanować wiele rzeczy. Posiłek, trening, rest, czasem nawet udział w zawodach. Jednak planowanie w nieskończoność, bez próby realizacji, to tylko smutna przygrywka marnego artysty, to strojenie instrumentu na czas koncertu, który może nigdy nie nadejść.
Boleśnie przekonuje się o tym środowisko wspinaczkowe, w którym wiele sióstr i może jeszcze więcej braci planowało tak swój udział w lubelskim Boulderfeście - Ojcu Chrzestnym towarzyskich zawodów wspinaczkowych w Polsce...
I tak jak Michael Corleone nie miał szansy przygotować się na odejście Don Vita (dla wkurzonych spoilerem - mieliście całe życie żeby przeczytać, obejrzeć - Wasza strata i wstyd z Waszej strony, że tego nie zrobiliście), tak my nie mieliśmy szansy przygotować się na odejście Boulderfestu...
To już ostatnie zawody pod tym szyldem. Pożegnanie Boulderfestu. Jeśli więc planowaliście, a nigdy Wam się nie udało dotrzeć / wygrać / dokopać znajomym, skorzystajcie z ostatniej okazji i przede wszystkim oddajcie ostatni szacunek Don Boulderfestowi...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz