Mimo że sezon sportowy w pełni, ambicje górskie są w naszym warszawskim środowisku nadal żywe, czego dowodem może być pierwsze przejście drogi-mitu. Mowa tu o Filarze Sadku, którego schemat przedstawia zdjęcie powyżej. Uklasycznienia tej niebezpiecznej linii forsowanej wielokrotnie lecz dotychczas pokonywanej jedynie hakowo i z użyciem tlenu podjęła się sponsorowana przez karateswinie drużyna pod przewodnictwem nieustraszonego Macieja "Reinkarnacji Sai Baby" Korzenialda.
W skład drużyny ponadto weszli (od prawej): Syn Sai Baby, Człowiek-Kanar, Człowiek-Jeleń oraz jakiś przypadkowo spotkany Mongoł.
Pokonanie drogi zajęło zespołowi równe 4 dni, nie obyło się bez kiblowania w ścianie i rękoczynów. Pomimo trudności wszystkie wyciągi udało się pokonać klasycznie, w dodatku w stylu OS! Wszelkie wątpliwości co do stylu przejścia powinno rozwiać zdjęcie ze zdobywania grani szczytowej (poniżej).
Jako że droga ta wielokrotnie zrzucała najśmielszych, a w przeszłości pojawiały się już zarzuty o ściemniane przejścia, drużyna przesyła zdjęcie szczytowe wykonane przez grzybiarza spotkanego na szczycie.
Wszyscy uczestnicy choć zmęczeni wrócili bezpiecznie do bazy. Zgodnie zapowiedzieli też, że w przyszłym roku podejmą próbę uklasycznienia kilku linii na kamieniu pod Lechworem.
Wszyscy członkowie wyprawy chcieliby podziękować kroczyckiej wytwórni kiełbas za hojny sponsoring.






hahahaaahaaa! jestescie piekni! :D
OdpowiedzUsuńPanowie, wbijajcie na fejsa. Takiej marce przyda się fanpage!
OdpowiedzUsuńZdjęcia dobre, opisy jeszcze lepsze :)
Pozdrawia początkujący wspinacz ;-)