Przyrodę chronić trzeba i szanować. Nie deptać kwiatków i nie pluć na źwierza.
Przynajmniej w powszechnym mniemaniu.
Ale czy aby na pewno? Czy należy chronić przyrodę, która nie daje nam spać, która kradnie naszą szynkę, prowiant, niszczy nasze rzeczy i doprowadza do ogólnej psychozy?
To pytanie z pewnością postawił sobie nasz kolega Zielony, którego pseudonim nie ma nic wspólnego z umiłowaniem przyrody - a w każdym razie nie po ostatnim wyjeździe na Jurę.
Zaatakowany przez Lisa Rzędkowickiego (Skurvisinus Maximus) stoczył kilka nierównych starć, w formie wojny podjazdowej.
Gniew Achilla, który opiewała bogini w homeryckiej "Iliadzie", był niczym wobec pospolitego wkurwienia, które towarzyszyło Zielonemu w walce z rzędkowicką kreaturą.
Bilans tego pojedynku wart jest odnotowania:
- Zielony ma podziurawiony przez lisa namiot
- rzędkowicka patelnia nie posiada już leżących luzem kamieni - wszystkie w pogoni za lisem znalazły się w krzakach
- lis zrobił doskonały trening aerobowy unikając wszystkich ciosów
Dla militarystycznych maniaków przedstawiamy schemat I Bitwy Rzędkowickiej 2011 - niebieskie strzałki wskazują ruchy Zielonego, czerwone - ataki lisa. Chrońmy przyrodę czy też chrońmy się przed jej atakami?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz