piątek, 17 czerwca 2011

Chrońmy przyrodę, do jasnej cholery!



Przyrodę chronić trzeba i szanować. Nie deptać kwiatków i nie pluć na źwierza.

Przynajmniej w powszechnym mniemaniu.

Ale czy aby na pewno? Czy należy chronić przyrodę, która nie daje nam spać, która kradnie naszą szynkę, prowiant, niszczy nasze rzeczy i doprowadza do ogólnej psychozy?

To pytanie z pewnością postawił sobie nasz kolega Zielony, którego pseudonim nie ma nic wspólnego z umiłowaniem przyrody - a w każdym razie nie po ostatnim wyjeździe na Jurę.

Zaatakowany przez Lisa Rzędkowickiego (Skurvisinus Maximus) stoczył kilka nierównych starć, w formie wojny podjazdowej.

Gniew Achilla, który opiewała bogini w homeryckiej "Iliadzie", był niczym wobec pospolitego wkurwienia, które towarzyszyło Zielonemu w walce z rzędkowicką kreaturą.

Bilans tego pojedynku wart jest odnotowania:

- Zielony ma podziurawiony przez lisa namiot
- rzędkowicka patelnia nie posiada już leżących luzem kamieni - wszystkie w pogoni za lisem znalazły się w krzakach
- lis zrobił doskonały trening aerobowy unikając wszystkich ciosów

Dla militarystycznych maniaków przedstawiamy schemat I Bitwy Rzędkowickiej 2011 - niebieskie strzałki wskazują ruchy Zielonego, czerwone - ataki lisa. Chrońmy przyrodę czy też chrońmy się przed jej atakami?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz