poniedziałek, 13 maja 2013

Bojownicy Paklenicy



Sezon już w pełni, więc stwórzmy regułę:
gdy bułę napniemy poza matecznikiem,
wracając na tarczy lub z dobrym wynikiem,
relacja nabierze rymowanej postaci,
na czym forma zarobi, zaś treść nic nie straci.

Opiszmy więc krótko przebieg majówki:
zespół złożony z mej skromnej makówki,
i Kierza czerepu, co mu myśl nie jest obca,
dopełnił załogi wehikułu z kosmosu
- pojazdu niejakiego Człowieka Pokrowca


Ten automat do jazdy, ten tytan kierownicy
wystrzelił nasz zespół w stronę Paklenicy
powyższy czasownik całkiem dobrze oddaje
tempo, w jakim wiózł nas przez kolejne kraje
człowiek, który jadąc opuszczać nie zamierzał
czerwonego pola tarczy obrotomierza

I Polskę i Czechy i Austrii zielone lasy
minęliśmy nim ktokolwiek zdążył zapiąć pasy
dopiero na Słowenii incydent się wydarzył,
gdy się niezbyt spodobała ich granicznej straży
pałeczka wożona li tylko dla obrony
i choć Pokrowiec się kajał i tłumaczyć starał
usłyszał, że to „weapon” i że w euro będzie kara
 na szczęście sytuację się udało załagodzić,
odjechaliśmy bez kary, obiecując już nie szkodzić

Przywitała nas Chorwacja jakbyśmy przyszli po swoje:
kemping najprzedniejszy otworzył swe podwoje
i nawet się oburzać specjalnie nie zamierzał
gdy zamiast się logować tuż po rannych pacierzach
siedzieliśmy dni kilka i nocy bez słowa
aż przyszła blond pani by zaakcentować
że kemping jest płatny i już dwa dni za nami
na to my replikujemy: „nie jesteśmy Niemcami,
nikt z nas nie pomyślał, że od razu trza się zgłaszać
a że kemping zwie się „ANAL” to troszeczkę nas odstraszał”
zrozumiała pani szybko, lecz nie dała się przekonać
do lampeczki wina z Kierzem – dżentelmenem nawet w krzonach


 Co do wspinu – sprawdzić warto,
można wrócić z czystą kartą
gdy się jedzie z założeniem łykać ekstrem jednym susem,
a tu gwałci równie otro piątka be (tyle że z plusem)
Może się też człowiek zdziwić, że trzystumetrowa ściana
zakorkować się potrafi jak Puławska co dzień z rana
chcąc więc zmierzyć się z klasykiem – jakąś płytką lub zacięciem
trzeba wstać dla bezpieczeństwa pół godziny przed zaśnięciem


 Jednym słowem: warto jechać, warto udać się na wczasy
warto spożyć dętkę z morza, tudzież inne ich frykasy
zaś za dowód, że to miejsce, w którym każdy z Was odpocznie
w którym najpiękniejsze myśli w głowach rodzą się wyłącznie,
niech posłuży krótki filmik, w którym człowiek z Rapa-Nui
demonstruje myśl pogodną, niczym rządy Kaliguli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz