I znowu jest ciepło. Zaczną się zbyt długie dni, narzekanie na upały, niechciane wyjazdy, krępujące spotkania pod skałą, kiedy nie pamiętamy imion osób, które się z nami witają. Znowu ta cała coroczna Golgota.
Czy to aby na pewno konieczne? Czy naprawdę znowu musimy marnować czas i pieniądze, żeby odrabiać tę wspinaczkową pańszczyznę? A może w tym roku zrobić inaczej?
Może pudełko czekoladek zwane życiem ma nam do zaoferowania coś więcej niż tylko zgniłą truflę alpinistycznego światka?
Karateswinia zdecydowanie uważa, że letnie miesiące można spędzić bardziej produktywnie, przerzucając się na inne sporty.
"Inne sporty?!?! Ale jakie?!?!" - zapewne każdy z Was spyta.
Wykorzystujący technologię NASA superkomputer karateswini wziął na celownik kilka przypadków i postarał się dopasowac sport idealny, wedle osobistych predyspozycji. Może będzie to małą wskazówką, albo chociaż inspiracją dla czytelników.
1. Żadna niespodzianka, w końcu od dawna mówiono o nim "warszawski Kobe Bryant". Jerzy w wydaniu niewspinaczkowym wydaje się być o wiele bardziej znośny.
2. Tu również cechy fizyczne zagrały pierwsze skrzypce. Przed taką masą każdy kuli uszy po sobie. Kuba Kubakuba i efekty odpowiedniej suplementacji.
3. Dzika agresja z jakiej znana jest Nina nie mogła ujść uwadze karateswini. Zdecydowanie wulgarne odzywki, dynamiczne ruchy i ogólny nadmiar energii musi zostać spożytkowany w konstruktywny sposób. Wybór wydaje się więc oczywisty.
4. Niby po sezonie zimowym, ale ponoć są kryte obiekty... A zatem Alek Barszczewski w nowej odsłonie. Mam nadzieję, że doceniacie komputerową symulację nad którą karateswinia spędziła długie godziny.





zwłaszcza te prychy na cycach w kategorii sumo ciężekiej heheh
OdpowiedzUsuń