środa, 8 lutego 2012

"Widziałem ostatnio dobry film" - wywiad z Davidem Lynchem.



Szukając sobie polskiej żony, David Lynch odwiedził jeden z warszawskich kebabów, gdzie przypadkiem udało nam się spotkać. David był tak miły, że zgodził się na krótki wywiad na potrzeby karateswini. Oto i on.

Karateswinia: Witamy w Polsce maestro, jak Ci się tu podoba?

David Lynch: Całkiem git, dość inspirujące miejsce.

KS: Jest w Polsce coś, co Cię szczególnie urzekło, czy tylko Ci dupki w głowie?

DL: Szczerze mówiąc, ostatnich kilka dni zmieniło trochę moje pojmowanie tego grajdoła, za jaki uważałem wasz kraj. Widziałem ostatnio kilka ciekawych rzeczy, widziałem między innymi świetny film.

KS: Cóż to takiego było?

DL: Z początku myślałem, że to jakaś wymyślna pornografia. Wiesz, prosta fabuła, wspina się kilku gości z gołymi klatami, dużo pyłu, co chwila cycki na ekranie. Potem zacząłem w tym dostrzegać pewną głębię, zastanawiałem się nawet czy sam tego kiedyś nie nakręciłem po pijaku. Okazało się jednak, że nie, to było tylko promo do jakichś zawodów w Warszawie.

KS: Nie jakichś, tylko do BLOCO OPEN.

DL: Tak, właśnie.

KS: Co Cię tak zaintrygowało w tym filmie?

DL: Przede wszystkim aktorzy. Fenomenalni. Wszystkich już zgooglowałem i podrukowałem sobie zdjęcia. W roli głównej cycki Olka Romanowskiego. Fantastyczne. Zupełnie nie rozumiem, czemu nie widziałem ich w innych filmach. Kto wie, co by było, gdyby ktoś zaangażował je do „300”, albo do „Troi”. Może nawet wyszłoby z tego jakieś kino, a nie kolejny „Titanic”.

KS: A jak rola samego Olka?

DL: Myślę, że Olek gra tu jednak rolę drugoplanową. Trochę jak Roy Scheider w „Szczękach”. Niby gra dobrze, niby jest w tym jakiś dramatyzm, ale to przecież film o wielkim rekinie. Tak samo jest tu. To jest film głównie o cyckach.

KS: No więc czym to się w takim razie różni od zwykłego porno?

DL: Widzisz, tam jest dużo powiedziane między słowami – trochę tak, jak w „Między słowami”. Niby ciągle świecą gołe klaty, jest muzyczka, nawet się zaczyna od gry w piłkarzyki dla niepoznaki – coś jak: „rura mi pękła, czy może się pan tym zająć, panie hydrauliku?” – wiesz, zwykłe porno. A jednak coś więcej. Widać to w tych spojrzeniach, w tej ciszy między wstawkami. Tam nikt z nikim nie rozmawia. Ziółkowski siedzi ze smutną miną, która skłania cię do współczucia. A przecież wiadomo, że to faszysta, znany z zamordyzmu wobec swoich pracowników. To samo Jodłowski. Niby dobrze się bawi, a chwilę później już gdzieś wydzwania. Widać, że nawet te przystawki nie dają mu spełnienia. Już szuka czegoś dalej. Może na szachy się ustawia, albo na kawkę. Kto to wie. W tym jest siła tego filmu. W tym, czego na pierwszy rzut oka nie widać.

Link

KS: Wydaje się to trzymać kupy, ale czy nie dopowiadamy sobie zbyt wiele?

DL: Pewnie, że dopowiadamy, jestem kurwa David Lynch.

KS: No dobrze, co dalej w takim razie? Czy polskie kino zainspirowało cię, żeby wrócić tu po dokładkę? Kiedyś już ponoć coś tu nakręciłeś, może znów się skusisz?

DL: Mam zamiar wpaść na zawody, które będą 25 lutego. Wpadniemy z kamerkami, coś skręcimy. Toma Oleksy ma kręcić baldery, więc liczę na to, że zobaczymy trochę muskulatury. Może nawet Olka zobaczę na żywo…

KS: Cóż, życzymy powodzenia i do zobaczenia na BLOCO OPEN.

Zainteresowanych obejrzeniem tego, czego w swoich homoseksualnych zachwytach nie dostrzegł David, odsyłamy do promo BLOCO OPEN.

Wszystkich zapraszamy serdecznie na zawody 25. lutego. Więcej info i zapisy na stronie organizatora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz