W ubiegły weekend areną alpinistycznych zmagań po raz kolejny w tym sezonie stała się Góra Kołoczek. Pomimo zimna, niesprzyjającego biorytmu i drogiego piwa w Kroczycach, karateswinia przy kolaboracji z wcześniej reklamowanym Korzeniak Foto Studio zjawiła się by weryfikować co ciekawsze próby kilku śmiałków. Stała ekipa degeneratów, którzy nadal uważają, że jest wystarczająco ciepło próbowała swoich sił na klasykach.Wśród nich znalazł się również pierwszy anorektyk warszawskiego środowiska, którego seksualność od czasu do czasu podważa dziwny kolor skarpetek. Naturalnie pominiemy jakieś zupełnie nieciekawe przejścia, na których istnienie nie ma absolutnie żadnych dowodów i skupimy się na jednym, które zostało złapane w obiektyw maestro Korzenialda.
Pajączki, bo o nich mowa, pokonał nasz bohater w stylu GNOS, czyli "Gówno Nie On Sajt", jako że zgodnie przyjmujemy, że asekurująca go Mała Czarna z pewnością wskazywała mu sugestywnymi ruchami liny co ważniejsze chwyty i stopnie.
Jesteśmy zresztą pewni, że postawił nogę na czymś, czego nie ma, tyle że nie widzieliśmy, bo za wysoko. Pomijając już fakt, że onsajt w tak ciasnych butach (o jeansach nie wspominając), to żaden onsajt.
Gwoździem do trumny stylu tego przejścia była opinia naszego foto-eksperta Korzenialda, który zapytany o to czy uznaje, lakonicznie odpowiedział: "a to to to nie to to". Nic dodać, nic ująć. Mimo wszystko, gratulujemy.
Godne odnotowania jest również wydarzenie z dnia następnego, którego bohaterem stał się blondwłosy karateka Maciej K. (zbieżność inicjałów ze słynnym wirtuozem aparatu niestety przypadkowa). Ten oto młodzieniec, po suto zakrapianej imprezie jednego z warszawskich klubów, nie dość że udał się w skały, to jeszcze w ramach rekreacji "urządził sobie z kolegami konkurs na jak największą ilość pokonanych dróg". Jak postanowił, tak uczynił, po czym przywiózł do domu 11 odhaczonych w kapowniczku linii.
Do dziś nie znamy wycen, które nas zresztą zupełnie nie interesują, jednak zrobienie 11 dróg w ciągu dnia, po tego rodzaju alkoholowym armageddonie uważamy za totalną paranoję, którą publicznie potępiamy.
Wniosek nasuwa się jeden i jest lekcją na przyszłość.
Maciek udawał, że pije. Nie dawajcie mu na drugi raz niczego, bo na pewno wylewa w krzaki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz