niedziela, 12 grudnia 2010

Minus miliard i pingwiny...



Dochodzą nas głosy, że karateswinia zrobiła się trochę bardziej popularna, niż to początkowo przewidywano.

Wiemy doskonale, że wiąże się z tym odpowiedzialność za ludzkie umysły, a więc postanowiliśmy zwiększyć nacisk na walor edukacyjny.

Po raz pierwszy skupimy się na nim komentując sprawę Zabłockiego.

Otóż ten oto małpolud, organicznie związany z KW fanatyk podróży w nieznane, wpadł na pomysł by wziąć udział w ponad 3-miesięcznej ekspedycji na Antarktydę.

Co będzie tam robił Mateusz?

Cytując, będzie: "zbierał kamienie i pływał pontonem". Innymi słowy bardzo poważna ekspedycja.

Brzmi abstrakcyjnie, ale jak to właściwie jest na tej Antarktydzie?

I tu właśnie pojawia się element edukacyjny.

Mając nadal w pamięci pochlebne opinie i słowa wdzięczności po naszym wydaniu podręcznika zimowego wspinania, postanowiliśmy zebrać garść informacji od Zabłockiego, w celu przybliżenia Wam klimatu Antarktydy.

A więc znowu w punktach:

- Antarktyda to ta biała plama na dole mapy

- jak nie macie mapy, a macie globus, to ta biała plama na dole kuli, tuż przy miejscu gdzie się mocuje trzymak

- jak nie macie globusa ani mapy, to z grubsza nie da się ustalić gdzie leci Mateusz

- nie ma tam za bardzo kaloryferów

- Antarktyda to to miejsce gdzie wśród pól śniegu i lodu pasą się radosne stada ciężarówek Coca-coli, a gdy już osiągną wiek rozpłodowy, przyjeżdżają do nas śpiewając "coraz bliżej święta"

- gatunkiem endemicznym dla Antarktydy są dziko rosnące lody Algidy

- tam też na zimę odlatują chłodziarki do lodów (jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, że masowo znikają ze sklepów i stacji benzynowych o tej porze roku)

Na szczęście komputer karateswini jest rozbudowany jak Zderzacz Hadronów, przeprowadził więc w mgnieniu oka symulację Mateusza w nowych warunkach, a zatem będzie to wyglądało na pewno mniej więcej tak:




Podsumowując: jeśli nawet nie odmarznie mu dupa, to zwariuje od mrozu, więc pożegnajcie się z Mateuszem do piątku!

3 komentarze: