sobota, 12 stycznia 2013

W chmurach

Dziś znów zaczniemy narrację od piosenki. A że będzie o przenosinach, wspinaniu i napinaniu muskułów, cóż może nam pasować bardziej niż romantyczna ballada. Dlatego do dzisiejszego posta polecamy Johna Denvera. W dalszej części nabierze to, być może, większego sensu.


Wszyscy już zapomnieli o świętach i nowym roku, teraz co najwyżej planują wyjazdy na łest, czyli zagraniczne wspinanie niekoniecznie ulokowane na zachodzie. Marzą się tanie linie, bilety do barcelony tańsze niż w warszawskiej komunikacji miejskiej, a w dodatku ze stewardessami ryan-aira, urodziwymi jak statystyczne fanki Karateswini. A tu co? Dupa. Modlin zamknęli, Dreamlinery mają dziurawe skrzydła czy co tam jeszcze.

Na domiar złego pakernie znikają, by ustąpić centrom handlowym i przeprowadzić się cholerawiedokąd. Przeprowadzce bloco przyglądamy się dość uważnie. Obejrzeliśmy kilka zdjęć, poczytaliśmy komentarze ekipy z bloco i wszystko staje się coraz bardziej jasne. Otóż według informacji przekazywanych na bieżąco przez Wojowniczego Żółwia Karolaka, prace na bloco poruszają się szybciej niż najszybszy tramwaj i najprawdopodobniej już na początku lutego powinniśmy spotkać się na zawodach w nowym miejscu.

Ktoś mógłby zapytać: jak to możliwe?  Jak to możliwe, że pas startowy na lotnisku remontuje się dłużej niż przenosi ścianę wspinaczkową? A no mamy pewien pomysł.

Patrząc po rozmiarach nowego bloco, będzie to już coś więcej niż ściana. Musi być. Inaczej trzeba będzie się tam poruszać z Automapą, żeby trafić z szatni pod campus. Ale jak zagospodarować tak duży obiekt? Ktoś, kto jeździ trochę po Polsce kojarzy pewnie tego typu anomalie:


A że współcześnie knajpa na ściance to już niemal reguła, najwidoczniej monsieur Ziółkowski dodał dwa do dwóch, rozkminił potencjał swojej hali i problemy uziemionych technikaliami Dreamlinerów, po czym zadecydował: na Bloco 2.0 będzie knajpa z prawdziwego zdarzenia. Super-komputer karateswini już przeprowadził oczywiście symulację:



Chłopakom remontującym Modlin obiecało się darmowe karnety na Bloco 2.0 i tak dwie godzinki dziennie popracują nad pasem startowym, a potem do końca dnia stawiają ściankę, co byśmy mieli się po czym wspinać. Ot i cała tajemnica.

John Denver już pewnie doprowadził do łez co wrażliwsze niewiasty, a więc żeby nie marnować potencjału warto byłoby zaprosić je na jakieś tańce. A gdzie dziś można znaleźć najpiękniejszych dżentelmenów? Otóż na kolejnym godnym uwagi warszawskim obiekcie, czyli bulderowni CRUX, która zaprasza dziś na filmy, posiadówy, wolne kawałki, browarki, czy co tam jeszcze.



Karateswinia bardzo popiera podobne inicjatywy, podobnie jak rozwój warszawskich ścianek. I tak, wspierając bloco dobrym słowem i najlepszym PRem po tej stronie Wisły, CRUXa wesprzemy sprzętowo. Dlatego też już dziś wyląduje na Hożej ławeczka do ładowania brzuszków, co byście nie brudzili sobie koszulek Adidasa na podłodze.



Można?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz